Wielka polityka-ważą się losy ustroju państwa

Awatar użytkownika
Laura M
Super użytkownik
Posty: 177
Rejestracja: 19:42, 26/kwie/2017

Re: Wielka polityka-ważą się losy ustroju państwa

Post autor: Laura M » 00:28, 06/lis/2017

Na szczęście nie oglądam telewizji, ostatnio też przestałam słuchać radia - z prostej przyczyny tego nie da się już oglądać ani słuchać ani tym bardziej strawić. Nie mówię tu już tylko o programach informacyjnych, które zamiast podawać fakty, serwują je wraz z jedynym i słusznym komentarzem. Po tym jak na ekrany weszło u nas ostatnio show "Ślub od pierwszego wejrzenia", a w bodajże Danii "Ciąża z nieznajomym" i Holandii "Zgwałcona czy nie?" uznałam, że telewizja staje się coraz bardziej wynaturzona. Dokładnie taka, jaką pokazywano w amerykańskich filmach z lat 80-tych i 90-tych. Wystarczy tu sobie przypomnieć film ze Schwarzeneggerem "Uciekinier", gdzie oskarżony o zabójstwo policjant trafia do teleturnieju, w którym na wizji walczy o życie.

http://www.filmweb.pl/film/Uciekinier-1987-11312

Naprawdę już nie daleko nam do tego, by oglądać na żywo w telewizji eutanazję lub takie współczesne igrzyska. Pocieszam się jedynie tym, że telewizja to stosunkowo młody wynalazek a ludzkość obywała się bez niej przez całe wieki. Wyraźnie widać też, że ta zabawka powoli zaczyna ludzi nudzić i stąd w telewizji zaczynają się pojawiać programy coraz bardziej kontrowersyjne. W końcu jednak i przekraczanie tabu może ludzi zmierzić, a wtedy telewizja taka, jaką znamy odejdzie do lamusa.
verba volant, scripta manent...

Awatar użytkownika
Laura M
Super użytkownik
Posty: 177
Rejestracja: 19:42, 26/kwie/2017

Re: Wielka polityka-ważą się losy ustroju państwa

Post autor: Laura M » 01:39, 06/lis/2017

Jeśli już kogoś oskarżyłabym o tę śmierć to właśnie telewizję TVN, za celowe podburzanie do rozruchów i jątrzenie. Z drugiej jednak strony nikt temu człowiekowi tej papki na siłę nie wciskał. Sam sobie tą truciznę dawkował, jak narkoman opium. Stare porzekadło mówi: "patrz uważnie za kim podążasz by nie zwiódł Cię na manowce". To mi przypomina historię biednego generała Macka.

W początkach 1805r przywódca wojska na dworze wiedeńskim - tępy, pyszałkowaty ignorant - generał Mack, otrzymał z Niemiec list od pewnego węgierskiego magnata, wypędzonego z Francji za szpiegostwo na rzecz Austrii. Marzący o zemście arystokrata proponował wojskowemu doradcy Franciszka II przekazanie tajnych francuskich dokumentów sztabowych, oczywiście za godziwą opłatą.

Mack zaprosił nadawcę listu do Wiednia, a otrzymane papiery, wśród których znajdowały się listy wyższych oficerów francuskich, pragnących powrotu na tron Burbonów, przekazał ze zrozumiałą w takich przypadkach nieufnością do ekspertyzy. Szef wywiadu Macka, kapitan Wend, jeden z kierowników austriackiego szpiegostwa Rulzki oraz komisarz biura politycznego Steinherr orzekli, że przedstawione dokumenty są autentyczne a ich wartość bezcenna. Gdy jeszcze okazało się, że Wend i Rulzki znają przybysza osobiście i ręczą za niego honorem Mack wpadł w euforię. Bezzwłocznie zaangażował Węgra do swego wywiadu i wprowadził go w wyższe sfery wojskowe Wiednia.

Przez całe życie Macka prześladowało uporczywe fatum. Przegrał niejedną bitwę a w 1799r. dostał się nawet do francuskiej niewoli. Teraz jednak poczuł, że karta się odwróciła i Francuzi zapłacą mu za wszystko. Mack miałby całkiem duże szanse na zrealizowanie swojej wyrafinowanej zemsty, gdyby nie drobny fakt, że jego nowy agent, legitymujący się węgierskimi papierami rodowymi, nazywał się naprawdę Schulmeister i był najlepszym szpiegiem Napoleona, a dwaj węgierscy renegaci - Wend i Rulzki - byli już od dawna na żołdzie francuskim.

W sierpniu 1805r Napoleon rzucił część swojej wielkiej armii w kierunku oddziałów generała Macka. Plan cesarza zakładał odcięcie Austriaków od nadciągającej armii Kutuzowa. Plan ten mógł zostać zniweczony jedną rozsądną decyzją Macka o cofnięciu się i połączeniu z oddziałami Rosjan, jednakże dezinformowany przez Schulmeistra i Wenda Mack podjął decyzję zamknięcia się w twierdzy ulmskiej. Schulmeister przekonał go, że morale armii francuskiej jest katastrofalne i że Napoleon będzie się musiał cofnąć lada dzień, gdyż w Boulogne wylądowali już Anglicy, a w Paryżu wybuchło antybonapartystowskie powstanie. Oficerowie Macka, wykazując słuszną nieufność do tych rewelacji, nalegali na odwrót. Wówczas Schulmeister zdecydował się na ostateczny bluff - przekazał wiadomość do sztabu francuskiego, gdzie w ciągu nocy zredagowano i odbito w drukarni polowej "nadzwyczajne wydanie" gazety paryskiej, donoszące o antynapoleońskiej ruchawce w Paryżu. Tym Schulmeister obalił ostatnie wątpliwości Macka.
Gdy wokół Ulmu pojawiły się oddziały Murata, Schulmeister wytłumaczył to jako ruch osłaniający odwrót Francuzów a ogłupiały Mack, perorujący o swym sukcesie, trwał w miejscu. W chwili, gdy zorientował się w rzeczywistym rozwoju sytuacji było już za późno. Armia francuska otoczyła Ulm i 17 października Mack był zmuszony podpisać haniebną kapitulację. W 2 dni później jego wojsko złożyło broń. Wśród jeńców nie było Schulmeistra, który parę dni wcześniej wyłudził od Macka przepustkę do Strasburga w celu...rozpoznania zamiarów nieprzyjaciela ;)

Przydługa trochę ta anegdotka, ale mam nadzieję, że z morałem. Dobra, rzetelna informacja to podstawa i bardzo ważna rzecz, bo to właśnie na jej podstawie kształtujemy swoją opinię i podejmujemy działania. W niezbyt różowych barwach widzę los naszego państwa, gdyby podobnie jak w 1939r napadły na nas Niemcy. W dzisiejszej rzeczywistości, gdy większość polskich mediów znajduje się w niemieckich rękach myślę, że skończylibyśmy jak ten biedny generał Mack. W zasadzie nie rozumiem jak można było w ogóle do takiej sytuacji dopuścić. No, ale widać większość naszych polityków nie bierze pod uwagę i nie wyciąga wniosków z historii.
verba volant, scripta manent...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość